Zimno, zakaz zdjęć i mieszkanie po pożarze. Czy tak wygląda pomoc dla rodziny z dziećmi w Augustowie?

Jeszcze niedawno opisywaliśmy sytuację Pani Haliny Kuprewicz – matki, która po pożarze mieszkania komunalnego próbuje zapewnić swoim dzieciom coś, co powinno być oczywiste: ciepło i bezpieczeństwo.

Minął tydzień.
Mrozy wróciły.
Temperatura w mieszkaniu znów spada.

A ze strony odpowiedzialnych instytucji?
Cisza.

Pojawiła się natomiast propozycja nowego lokalu.

I właśnie od tej propozycji zaczynają się kolejne pytania.


Oględziny bez prawa do dokumentacji

19 lutego 2026 roku Pani Halina udała się obejrzeć zaproponowane mieszkanie.

Jeszcze przed wejściem usłyszała, że:
nie może robić zdjęć, bo – jak poinformowano – „to nie jest jej mieszkanie, tylko miasta”.

W praktyce oznacza to jedno:
lokal, który ma stać się domem dla dzieci, nie może zostać udokumentowany przez osobę, która ma w nim zamieszkać.

Mimo tego Pani Halina zdecydowała się wejść i obejrzeć mieszkanie.


Mieszkanie, które budzi więcej obaw niż nadziei

Na miejscu pojawiły się konkretne problemy:

  • lokal jest niewielki i nieadekwatny dla czteroosobowej rodziny, (powierzchni użytkowej: 38,60 m2 – powierzchni mieszkalnej 22,10 m2)
  • ogrzewanie opiera się na piecu, którego stan techniczny nie został jasno określony,
  • brak informacji o przeglądach i bezpieczeństwie użytkowania,
  • potwierdzono, że w lokalu wcześniej doszło do pożaru,
  • nie przekazano pełnej informacji o stanie instalacji,
  • antresola wzbudziła realny lęk dziecka – córka bała się z niej zejść.

Podczas próby sprawdzenia temperatury przy oknie odnotowano około 6°C.
Pomiar uznano jednak za „bez sensu”, ponieważ – jak stwierdzono – mieszkanie nie było ogrzewane od roku.


Łazienka bez umywalki, bez miejsca i bez odpowiedzi

Stan łazienki mówi więcej niż jakiekolwiek deklaracje:

  • brak umywalki,
  • jedynie mała wanna i toaleta,
  • brak miejsca na pralkę, suszarkę i podstawowe wyposażenie,
  • brak realnych warunków dla czteroosobowej rodziny.

To nie jest kwestia standardu.
To jest kwestia podstawowej funkcjonalności mieszkania.


Budynek, który sam wymaga ratunku

Dodatkowo, proponowany lokal znajduje się w jednym z tzw. drewnianych bloków, które od lat wymagają kompleksowej termomodernizacji.

To właśnie takie budynki:

  • mają największe straty ciepła,
  • nie pozwalają utrzymać stabilnej temperatury,
  • stanowią jedną z przeszkód w realizacji rewitalizacji osiedla.

W praktyce oznacza to jedno:

👉 problem zimna może nie zniknąć – tylko zmienić adres.


Między zimnem a ryzykiem

Na pytanie, czy to mieszkanie jest odpowiednie dla czteroosobowej rodziny, padła odpowiedź:

„To jedyne dostępne mieszkanie.”

I w tym jednym zdaniu zawiera się cała sytuacja.

Bo dziś wybór wygląda tak:

  • zostać w zimnym mieszkaniu,
  • albo przeprowadzić się do lokalu, który budzi poważne wątpliwości techniczne i funkcjonalne.

To nie jest wybór.
To jest brak wyboru.


Prawo mówi jasno – rzeczywistość już nie

Zgodnie z przepisami:

  • temperatura w mieszkaniu powinna wynosić minimum 20°C,
  • w łazience 24°C,
  • lokal powinien spełniać podstawowe warunki do życia.

W tej sprawie pojawia się pytanie, czy te standardy w ogóle są brane pod uwagę.


Sprawa trwa – i jest już gdzie indziej

Sprawa została:

  • opisana w mediach,
  • udokumentowana,
  • zgłoszona do Rzecznika Praw Obywatelskich.

To już nie jest tylko lokalny problem.
To jest sprawa, która zaczyna wychodzić poza Augustów.


Na koniec jedno pytanie

Czy w 2026 roku naprawdę normalne jest, że rodzina z dziećmi musi wybierać między zimnem a mieszkaniem, które nie spełnia podstawowych warunków życia?

Bo jeśli tak – to problem nie dotyczy już tylko jednego adresu.

Nota redakcyjna

Imię i nazwisko zostały podane za zgodą poszkodowanej. Zdjęcia lokalu zaproponowanego rodzinie z dziećmi. Zdjęcia wykonane z zewnątrz – bez możliwości dokumentacji wnętrza podczas oględzin.

Autor: Dariusz Kukliński

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *