Poranek w redakcji był spokojny, dopóki Internet nie zawył.
„Wilk w Augustowie!” – grzmiały nagłówki. „Atak!” – krzyczały komentarze. „Gdzie jest straż leśna, gdzie są służby, gdzie babcia?!” Kot Lupa uniósł tylko jedno ucho.
– „No i znowu zaczęła się bajka.”
Bo strach, jak wiadomo, lubi dobre opowieści.
Kiedyś była dziewczynka z koszyczkiem i lasem w tle.
Dziś mamy smartfony, portale i komentarze w stylu: „To przez ekologów!” albo „Trzeba coś z tym zrobić!”.
Wyruszyliśmy więc w teren – Redaktor Nieszczelny, Redoktorka, Reredaktor i kot Lupa, w roli narratora.
Nie po to, by gonić wilka, tylko żeby sprawdzić, co naprawdę kryje się za tą nową wersją starej bajki.
Kilkaset metrów za miastem świat nagle ucichł.
W trawie – ślady łap, wyraźne, świeże. Tu przystanął, tam przysiadł, dalej ciągnął ścieżką przez pole.
Nie wyglądał na potwora, raczej na gościa z sąsiedztwa.
Znalazł to, po co przyszedł – młodego koziołka, pewnie chorego albo osłabionego.
Wilk zrobił to, co robi od zawsze. Nie z nienawiści, nie z kaprysu – z natury.
Tymczasem w sieci już szalał Czerwony Kapturek XXI wieku – internauta z telefonem i komentarzem na końcu palca. Bo dziś nie trzeba lasu, żeby się bać. Wystarczy Facebook.
Kot Lupa spojrzał na nas z powagą:
– „Widzicie? W tej bajce wilk nie zmienił się prawie wcale. Za to Kapturek – bardzo. Teraz ma Wi-Fi.”
Śmiech śmiechem, ale coś w tym było. To nie wilk wchodzi do miasta – to miasto rozlało się na las. To nie przyroda się zbliża – to człowiek się oddala od niej coraz bardziej.
A strach?
Strach to stara historia, tylko narratorzy się zmieniają. Kiedyś opowiadała ją babcia przy świecy. Dziś robi to pan w krawacie przy kawie.
Na koniec Lupa zatrzymał się przy śladach i zamruczał z filozoficznym spokojem:
– „Człowiek boi się wilka, a wilk człowieka. Ale tylko jeden z nich potrafi zrobić aferę na Facebooku.”
I wtedy zrozumieliśmy: bajka trwa, tylko morał się nie starzeje.

„Lupą pod mikroskopem” Felieton Redaktora Nieszczelnego Darka i kota Lupy



Super
Dzięki – wkrótce następne odcinki 😉