Odcinek 1: Kawa, kot i klawiatura

redakcja augustów pod lupą prawie pełny skład

Występują w roli samych siebie:

Darek – Redaktor Nieszczelny. Widzi wszystko, nawet to, czego jeszcze nie napisano. Czasem coś przepuści między wierszami, ale to właśnie tam kryje się sens.

Gosia – Redoktorka. Poprawia przecinki szybciej, niż drukarka zdąży się obrazić. Mówi, że styl to kwestia serca, nie klawiatury, i że dobra kawa jest równie ważna jak dobry nagłówek.

Kamil – Reredaktor. Specjalista od logicznego absurdu i absurdalnej logiki. Gdy coś się nie zgadza, to znaczy, że Kamil już to sprawdził.

Kot Lupa – Redakot. Współzałożyciel, inspirator i nieformalny szef od morale. Redaguje teksty ogonem, zasypia na deadline’y i uważa, że każdy dobry felieton powinien zawierać przynajmniej jedno „miau”.

W redakcji Augustów pod Lupą każdy dzień to eksperyment. A redaktorzy – to nie dziennikarze, tylko naukowcy z kubkiem kawy zamiast pipety. Codzienność badają w warunkach biurowych, przy udziale kota, drukarki i nieprzewidywalnego czynnika ludzkiego.

Poranek pod znakiem łyżeczki

Dzień zaczyna się od zniknięcia. – Zazwyczaj – łyżeczki.

– Wczoraj była! – mówi Redaktor Nieszczelny.

– Kot ją zrzucił! – słychać zza monitora.

– Kawa się sama nie zrobi! – podsumowuje Redoktorka, która zawsze ma rację, ale nigdy nie ma cukru. Gdy wreszcie udaje się zaparzyć pierwszy kubek, zespół nabiera mocy twórczej. Kot, zwany Lupą, zajmuje honorowe miejsce na klawiaturze. Czasem coś napisze – zwykle „ppppppppppppppppppppppp”. Niektórzy uznają to za jego komentarz do lokalnej polityki.

Redakcyjny ekosystem W tle szumi drukarka. To urządzenie o silnej osobowości: drukuje, kiedy chce, i tylko to, co uważa za stosowne. Zazwyczaj paragony. Na ścianie wisi logo Augustów pod Lupą, a pod nim karteczka przypominająca: „Nie szukaj sensacji. Ona sama Cię znajdzie.” Około południa nadchodzi czas drugiej kawy. Ktoś mówi, że kofeina to już nie napój, tylko styl życia. Ktoś inny filozoficznie wzdycha: „Jeśli kawa jest religią, to ekspres — jej świątynią.” Kot w tym czasie przesiada się na parapet i kontempluje Augustów. Z góry obserwuje ludzi, którzy idą do pracy, łowią ryby, robią zakupy, i myśli pewnie: „A oni myślą, że to ja jestem ciekawski.”

Tajemnica Obserwatora

Po południu przychodzi tajemniczy e-mail.

Nadawca: Obserwator.

Godzina wysyłki: 03:14.

Tytuł: brak.

Treść: „Nie poprawiaj, bo i tak się wydarzyło.”

Felietony Obserwatora pojawiają się znikąd – jakby z innego wymiaru. Zawsze trafiają w sedno i zawsze w nocy. Niektórzy podejrzewają, że to duch starej maszyny do pisania. Inni, że kot ma w tym swój udział.

Wieczorne echa

Pod wieczór redakcja cichnie. Kamil poprawia ostatni przecinek, Gosia odkłada kubek po szóstej kawie. Z drukarki wychodzi ostatni wydruk, kot przeciąga się dostojnie, a Darek zapisuje w notatniku: „Augustów – miasto, w którym każda historia ma echo, a nawet echo ma swoją wersję wydarzeń.”

Na ekranie błyska powiadomienie: „Nowy plik: felieton_obserwator_03:14.docx.”

A niech to Lupa

– mruczy Darek z uśmiechem.

– Znowu z innego wymiaru czasu. I tak kończy się kolejny dzień pod mikroskopem. Jutro znów ktoś zapuka do drzwi z pytaniem: „Czy można coś zgłosić?” A redakcja odpowie: „Można. Ale proszę uważać, bo kot redaguje bezlitośnie.” 🐾

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *