W hali w Augustowie wydarzyło się coś więcej niż mecz.
KS Necko Augustów pokonało Astra Nowa Sól po pięciosetowym thrillerze, który kibice będą wspominać jeszcze długo.
Set pierwszy: zaczęło się od wojny nerwów
To był sygnał, że łatwo nie będzie.
Końcówka na przewagi, napięcie, które czuć było w całej hali.
Necko wygrywa 31:29 – i już wtedy kibice wiedzieli, że to nie będzie zwykły wieczór.
Set drugi: fala niesie dalej
Gospodarze złapali rytm, ale ogromną rolę odegrały trybuny.
Każdy punkt był witany jak małe zwycięstwo.
Efekt? 2:0 w setach i hala, która zaczyna żyć własnym życiem.
Set trzeci: odpowiedź gości
Zawodnicy z Nowej Soli nie odpuszczają i wygrywają seta (19:25).
Ale jedno się nie zmienia – doping w Augustowie ani na chwilę nie słabnie.
Set czwarty: emocje sięgają zenitu
Przy stanie 16:20 wydawało się, że wszystko zmierza w stronę tie-breaka.
I wtedy Necko rusza do odrabiania strat.
As serwisowy, długie wymiany, ludzie na nogach…
Było o włos.
Ale ostatecznie 2:2.
Tie-break: czysta walka i szaleństwo trybun
Tu już nie było kalkulacji.
Punkt za punkt, nerwy, emocje i… hala, która dosłownie niosła drużynę.
14:14.
Wszyscy wstają.
I nagle jedno hasło niesie się po trybunach:
„OSTATNI! OSTATNI! OSTATNI!”
To nie był doping.
To była fala.
I wtedy…
16:14. NECKO WYGRYWA.
Hala, która zrobiła różnicę
Powiedzmy to wprost:
ten mecz wygrała drużyna razem z kibicami.
To, co działo się na trybunach:
trudno opisać słowami
trudno powtórzyć
ale łatwo zapamiętać
A jutro?
Jutro wielu kibiców:
obudzi się bez głosu
z chrypą
ale z uśmiechem
Bo takie mecze się nie ogląda –
takie mecze się przeżywa.
Pod lupą
Nie wygrywa ten, kto prowadzi.
Wygrywa ten, kto nie pęka przy 14:14.
A dziś… Necko nie pękło.
Autor: Dariusz Kukliński


