W redakcji APL rzadko bywa cicho.
Ale tego dnia było aż podejrzanie spokojnie.
Redaktor Nieszczelny – Darek próbował nalać kawę tak, aby nie rozlać (nie udało się), Redoktorka Gosia walczyła z klawiaturą, która wyświetlała autorskie hieroglify, a Reredaktor Kamil… jak zwykle się spóźnił, mimo że już powinien być w redakcji – pewnie skrobie szyby ze szronu.
I wtedy pojawił się ON.
Kot Lupa.
Inspektor. Tropiciel. Koneser pudełek.
Najbardziej wymagający redaktor tej placówki.
Usiadł na stole, przesunął kubek Gosi ogonem (na szczęście pusty), położył łapę na myszce i zaczął przewijać świeżo opublikowany artykuł:
„Zwierzęta w mieście – współcześni bohaterowie naszego Zwierzyńca”.
Najpierw jego wąsy drgnęły.
Potem oczy zrobiły się wielkości tradycyjnych kartaczy.
A po trzech sekundach wstał, otrzepał futerko i powiedział:
– O nie. Nie, nie, nie. Ja muszę coś powiedzieć. 😼
Darek zamarł.
Gosia zamarła.
Kamil wbiegł w tym samym momencie i zamarł potrójnie.
Lupa wskoczył na drukarkę (jego ulubioną mównicę), spojrzał na wszystkich jak profesor biologii, który przyłapał studentów na jedzeniu podczas wykładu i oznajmił:
– Artykuł bardzo dobry. Bardzo. Ale teraz ja wam powiem, jak to wygląda REALLY na mieście. Bo ja tam robię codzienny patrol. Ja widzę wszystko. 😼🔍
I wtedy rozpoczął się Wielki Koci Wykład Roku, którego nie przewidział nikt – nawet przyszły redaktor śledczy, którego imienia wciąż nie zdradzamy.
„Gawrony? Te to mają życie!”
Lupa zaczął przechadzać się po biurku z miną doktora habilitowanego w dziedzinie ornitologii stosowanej.
– Ludzie są zdziwieni, że gawrony przeniosły się na cmentarz. A ja mówię: A gdzie mają iść? Do galerii handlowej? Na plażę? Na cmentarzu cisza. Spokój. Premium apartamenty – wysokie drzewa. I jeszcze jedzenie obok, przy plaży „Radiowej Trójki”!
Gosia zapisuje.
Darek kiwnął głową, jakby właśnie odkrył sens życia.
Kamil próbuje nadgonić notatki, przewracając kartki jak reporter w amerykańskim filmie.
– Poza tym, – ciągnie Lupa – kosze w mieście to dla nich SUPERMARKETY. 24/7. All inclusive. Jedz, ile chcesz.
Darek przewrócił oczami:
– Czyli problem zaczyna się… u nas?
– U ludzi.
Przytaknął kot.
– Gawron tylko korzysta z promocji. I ja go nie winię. 😼
„A lisy? A jenoty? A kuny?!”
Lupa wskakuje na monitor, patrzy na redakcję z góry – jak prawdziwy ekspert.
– Lisy przyszły, bo śmieci. Jenoty, bo łatwiej o kolację. Kuny, bo strych uważają za darmowy hotel. A sarny? Bo się gubią. Las nie ma GPS-a.
Gosia wybuchła śmiechem.
Kamil prawie upuścił długopis.
– Ale jest jedna prosta zasada:
Lupa podnosi łapkę.
– Jak zwierzę idzie spokojnie – to zostaw je w spokoju.
– Jak je trawę – nie interweniuj.
– Jak ptak siedzi na ziemi – to może być podlot, który po prostu uczy się życia.
– I kiedy zgłaszamy? – pyta Darek, już w trybie służbowym.
– Jak jest ranne. Jak jest agresywne. Jak wygląda źle. Jak leży i nie reaguje. Albo jak jest… no nie żyje. – Dzwonimy po służby!
– Reszta? Patrzeć z daleka i nie przeszkadzać. 😼
Lupa o edukacji
Kot przeciągnął się, usiadł centralnie na klawiaturze Kamila (najwyraźniej „z premedytacją”) i dodał:
– A te spotkania z leśnikami? Niezłe. Bardzo. I powiem wam tak: to powinno być cykliczne. Ludzie lubią wiedzieć. A jak wiedzą – to nie panikują, kiedy zobaczą lisa pod sklepem.
Darek westchnął:
– Czyli co? Publikujemy felieton?
– Publikujcie. I napiszcie, że czekam na kolejne spotkanie. Bo jak będzie o bobrach… to ja zamierzam przyjść osobiście. 😼🦫
A my… publikujemy.
Z Lupą. Pod mikroskopem. Jak zawsze. 😼🔍
Felieton redakcji APL z udziałem Redaktora Nieszczelnego, Redoktorki Gosi, Reredaktora Kamila, tajemniczego przyszłego Śledczego… i oczywiście Kota Lupy.


