Odcinek 6: Gawrony, kosze i śledztwo, którego nikt nie chciał, ale każdy potrzebował 😼🔍

redakcja zwierzęta w mieście

W redakcji APL rzadko bywa cicho.
Ale tego dnia było aż podejrzanie spokojnie.
Redaktor Nieszczelny – Darek próbował nalać kawę tak, aby nie rozlać (nie udało się), Redoktorka Gosia walczyła z klawiaturą, która wyświetlała autorskie hieroglify, a Reredaktor Kamil… jak zwykle się spóźnił, mimo że już powinien być w redakcji – pewnie skrobie szyby ze szronu.

I wtedy pojawił się ON.

Kot Lupa.
Inspektor. Tropiciel. Koneser pudełek.
Najbardziej wymagający redaktor tej placówki.

Usiadł na stole, przesunął kubek Gosi ogonem (na szczęście pusty), położył łapę na myszce i zaczął przewijać świeżo opublikowany artykuł:

„Zwierzęta w mieście – współcześni bohaterowie naszego Zwierzyńca”.

Najpierw jego wąsy drgnęły.
Potem oczy zrobiły się wielkości tradycyjnych kartaczy.
A po trzech sekundach wstał, otrzepał futerko i powiedział:

O nie. Nie, nie, nie. Ja muszę coś powiedzieć. 😼

Darek zamarł.
Gosia zamarła.
Kamil wbiegł w tym samym momencie i zamarł potrójnie.

Lupa wskoczył na drukarkę (jego ulubioną mównicę), spojrzał na wszystkich jak profesor biologii, który przyłapał studentów na jedzeniu podczas wykładu i oznajmił:

Artykuł bardzo dobry. Bardzo. Ale teraz ja wam powiem, jak to wygląda REALLY na mieście. Bo ja tam robię codzienny patrol. Ja widzę wszystko. 😼🔍

I wtedy rozpoczął się Wielki Koci Wykład Roku, którego nie przewidział nikt – nawet przyszły redaktor śledczy, którego imienia wciąż nie zdradzamy.


„Gawrony? Te to mają życie!”

Lupa zaczął przechadzać się po biurku z miną doktora habilitowanego w dziedzinie ornitologii stosowanej.

Ludzie są zdziwieni, że gawrony przeniosły się na cmentarz. A ja mówię: A gdzie mają iść? Do galerii handlowej? Na plażę? Na cmentarzu cisza. Spokój. Premium apartamenty – wysokie drzewa. I jeszcze jedzenie obok, przy plaży „Radiowej Trójki”!

Gosia zapisuje.
Darek kiwnął głową, jakby właśnie odkrył sens życia.
Kamil próbuje nadgonić notatki, przewracając kartki jak reporter w amerykańskim filmie.

Poza tym, – ciągnie Lupa – kosze w mieście to dla nich SUPERMARKETY. 24/7. All inclusive. Jedz, ile chcesz.

Darek przewrócił oczami:
– Czyli problem zaczyna się… u nas?

U ludzi.
Przytaknął kot.
Gawron tylko korzysta z promocji. I ja go nie winię. 😼


„A lisy? A jenoty? A kuny?!”

Lupa wskakuje na monitor, patrzy na redakcję z góry – jak prawdziwy ekspert.

Lisy przyszły, bo śmieci. Jenoty, bo łatwiej o kolację. Kuny, bo strych uważają za darmowy hotel. A sarny? Bo się gubią. Las nie ma GPS-a.

Gosia wybuchła śmiechem.
Kamil prawie upuścił długopis.

Ale jest jedna prosta zasada:
Lupa podnosi łapkę.
Jak zwierzę idzie spokojnie – to zostaw je w spokoju.
Jak je trawę – nie interweniuj.
Jak ptak siedzi na ziemi – to może być podlot, który po prostu uczy się życia.

– I kiedy zgłaszamy? – pyta Darek, już w trybie służbowym.

Jak jest ranne. Jak jest agresywne. Jak wygląda źle. Jak leży i nie reaguje. Albo jak jest… no nie żyje.Dzwonimy po służby!
Reszta? Patrzeć z daleka i nie przeszkadzać. 😼


Lupa o edukacji

Kot przeciągnął się, usiadł centralnie na klawiaturze Kamila (najwyraźniej „z premedytacją”) i dodał:

A te spotkania z leśnikami? Niezłe. Bardzo. I powiem wam tak: to powinno być cykliczne. Ludzie lubią wiedzieć. A jak wiedzą – to nie panikują, kiedy zobaczą lisa pod sklepem.

Darek westchnął:
– Czyli co? Publikujemy felieton?

Publikujcie. I napiszcie, że czekam na kolejne spotkanie. Bo jak będzie o bobrach… to ja zamierzam przyjść osobiście. 😼🦫


A my… publikujemy.

Z Lupą. Pod mikroskopem. Jak zawsze. 😼🔍

Felieton redakcji APL z udziałem Redaktora Nieszczelnego, Redoktorki Gosi, Reredaktora Kamila, tajemniczego przyszłego Śledczego… i oczywiście Kota Lupy.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *