Korzenie nad Nettą — Felieton Obserwatora

Siedzę na brzegu Netty, rzeki, która od wieków oddycha razem z Augustowem. Jej nurt przepływa przez miasto, od zawsze stanowiąc naturalny szlak wodny. To właśnie dzięki Nettcie Augustów mógł się rozwijać — ludzie podróżowali, handlowali, budowali swoje domy i korzystali z darów rzeki. Dla mnie, Obserwatora, Netta jest nicią czasu, która łączy dawne i teraźniejsze życie tej ziemi. A w każdym jej zakolu kryją się historie, które tylko czekają, by je odkryć.
Bo Augustów to nie tylko jeziora i lasy, które dziś widzimy oczami przyjezdnych. To miasto zapisane w pamięci pokoleń, miasto króla, który dał mu swoje imię. Zygmunt II August nadał prawa miejskie 17 maja 1557 roku — w czasach, gdy rzeki były traktami handlowymi, a przyroda decydowała o losie ludzi. Od tego gestu królewskiego zaczęła się nowa opowieść, której echa słyszymy do dziś.
Ale zanim padły królewskie pieczęcie i narysowano plan rynku, tu byli inni. Jaćwingowie — odważny lud, który żył w puszczach, polował, uprawiał ziemię, bronił swoich grodów. Ich ślady znajdziemy w nazwach pól i w lesie, w kurhanach i legendach. Oni byli pierwszymi strażnikami tej ziemi. Ich duch nadal unosi się nad Puszczą Augustowską, jakby chciał przypomnieć, że historia nie zaczyna się na pergaminie, ale w codziennym życiu ludzi.
„Historia nie zaczyna się na pergaminie. Zaczyna się w codziennym życiu ludzi.”
W XIX wieku pojawił się wielki sen — Kanał Augustowski. To marzenie, które miało połączyć dorzecza, ominąć granice i cła. Budowa kanału w latach 1823–1839 była przedsięwzięciem śmiałym, pełnym nadziei i ambicji. Do dziś możemy dotknąć tych śluz, przejść po kamieniach, które układali inżynierowie i robotnicy. Kanał miał być drogą handlu, a stał się drogą pamięci. I właśnie wtedy do Netty dołączyła Czarna Hańcza — rzeka, która połączyła swoje wody z nurtem miasta, niosąc ze sobą echo Suwalszczyzny.
I tu dochodzimy do pytania: po co młodym ludziom ta historia? Dlaczego warto zaglądać w archiwa, pytać dziadków, wracać do starych dokumentów? Bo historia nie jest suchą datą w podręczniku. To mapa, która pozwala zrozumieć siebie. W każdym nazwisku, w każdej rodzinnej opowieści, w każdym wspomnieniu o dawnych odpustach czy jarmarkach kryje się część odpowiedzi na pytanie: „Kim jestem?”.
Spróbujcie prostego ćwiczenia. Zapytajcie babcię albo dziadka nie o to, „kiedy” coś się wydarzyło, ale „jak to pachniało”, „jakie dźwięki pamiętają”. Czasem jedno wspomnienie o piecu kaflowym, śpiewie ptaków o świcie czy smaku chleba potrafi otworzyć drzwi do całej epoki. A potem zestawcie to z aktami parafialnymi, księgami meldunkowymi czy zdjęciami. Zobaczycie, jak drobne wspomnienia zaczynają splatać się w opowieść większą niż jednostka.
Augustów opowiada o sobie nie tylko przez pomniki i herby. Opowiada przez cmentarze, przez stare fotografie w antykwariatach, przez kroniki szkolne i strażackie. Każdy nagrobek, każdy dokument, każde świadectwo to mały fragment układanki. Jeśli młodzi nauczą się patrzeć na te fragmenty nie jak na „stare papiery”, ale jak na tajemnicze kody do odczytania, odkryją fascynującą przygodę.
Warto pamiętać: wielkie dzieje miasta to jedno, ale prawdziwy sens nadają mu zwykli ludzie — rzemieślnicy, nauczyciele, rybacy, piekarze, dzieci bawiące się nad rzeką. Ich codzienność tworzyła tkankę, w której zakorzenione jest nasze dziś.
Dlatego chcę Was, młodych, zachęcić: szukajcie swoich korzeni. Pytajcie, zapisujcie, odwiedzajcie archiwa i cmentarze. Korzenie nie służą temu, by nas zatrzymać w miejscu, lecz by dać nam siłę wzrostu. Drzewo bez korzeni usycha, człowiek bez historii traci pewność, dokąd idzie.
Augustów nad Nettą jest doskonałym miejscem, by tego się uczyć. Bo tutaj historia i przyroda płyną jednym nurtem, a każdy, kto się nad nią zatrzyma, usłyszy coś więcej niż tylko szum wody. Usłyszy echo swoich przodków.
📜 Ciekawostka Obserwatora
Monogram „SA” (Sigismundus Augustus) to nie tylko herb Augustowa. Znak ostatniego Jagiellona znajdziemy także na królewskich tapiseriach, zamkach i dokumentach. Był symbolem władzy, ale też osobistym znakiem króla. Dziś przypomina nam, że historia Augustowa wyrasta wprost z królewskiego dziedzictwa.

Obserwator ✍️

