Odcinek 5: Jesienny absurd

jesienny absurd

Kot Lupa siedzi jak zwykle w oknie redakcji, na parapecie, z którego widać ulicę i sklep naprzeciwko. Jesień już dawno przestała być złota, liście przyklejone do chodnika tworzą coś w rodzaju mapy pogodowych porażek. Lupa obserwuje, jak wiatr próbuje je oderwać, ale nawet on dziś nie ma siły.

Nagle zza rogu wyłania się człowiek z dmuchawą do liści. Hałas przypomina start samolotu – tylko że ten samolot nigdzie nie leci. Dmuchawa ryczy, benzyna śmierdzi, a liście nawet nie drgną. Mokre, ciężkie, przyklejone jakby same chciały powiedzieć: „Daj nam spokój, jeszcze chwilę poleżymy.”

Po drugiej stronie ulicy, tuż obok hydrantu, stoi kosz na śmieci. A raczej – jego wspomnienie. Wrony rozgrzebały jego zawartość już kilka dni temu, śmieci leżą rozrzucone w promieniu dziesięciu metrów, papierki tańczą z wiatrem jak zapomniane bilety na absurdalny spektakl. Nikt nie reaguje. Bo przecież liście są problemem.

– Redaktorze nieszczelny – Lupa odwraca głowę w stronę biurka, gdzie człowiek w swetrze o kolorze listopada poprawia tekst

– czy to ma sens?

Redaktor podnosi wzrok znad klawiatury, mruży oczy jakby chciał coś zobaczyć przez mgłę wspomnień. – Kiedyś, Lupo, człowiek miał miotłę i czas. Teraz ma maszynę i pośpiech.

Lupa kiwa ogonem.

– A efekt?

– Ten sam, tylko głośniejszy – wzdycha redaktor.

Kot patrzy znów przez szybę. Człowiek z dmuchawą próbuje zdmuchnąć to, czego nie da się zdmuchnąć – wilgoć, jesień, może i własną bezradność. Na chwilę wyłącza urządzenie. Cisza. I wtedy dopiero słychać, jak liście szeleszczą, jakby same chciały podpowiedzieć: zostaw nas, my wiemy, kiedy odejść.

Lupa przeciąga się leniwie.

– Może to powinno być karane jak ten pracujący silnik auta na postoju?

– mruczy z powagą kota, który wie, że świat zwariował.

Redaktor uśmiecha się pod nosem.

– Gdyby za bezsens dawali mandaty, Lupo, budżet miasta byłby uratowany.

Kot parska cicho, a za oknem liście wciąż trwają, śmieci fruwają, a natura i człowiek prowadzą swoją odwieczną rozmowę o tym, kto ma większy bałagan.

Augustów pod Lupą

Felieton z cyklu „Lupą pod mikroskopem”

Tekst: Redaktor Nieszczelny

Komentarz: Kot Lupa

Ilustracja: A.P.L. Studio

Augustów, listopad 2025

Nie wszystko, co spadnie z drzewa, trzeba od razu zdmuchnąć. Czasem warto po prostu pozwolić naturze odpocząć.

2 komentarze do “Odcinek 5: Jesienny absurd”

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *