Historia zatoczyła koło – Augustów kiedyś i dziś

worek butelek i atomat do petów

Pamiętam czasy, kiedy wszystko było w szklanych butelkach. Mleko, śmietana, maślanka, piwo, wino i wódka. A wódka to zawsze pół litra albo słynne ćwiartki – 250 ml. Te ćwiartki były symbolem epoki. Dziś już ich nie ma, zastąpiły je 200 ml. Nawet w tym widać, że czasy się zmieniają. Ale wtedy szkło było wszechobecne i miało wartość. To nie był śmieć – to był towar.

Dzieciaki wiedziały, że zbieranie butelek to interes. Dwie, trzy więcej i już były pieniążki na oranżadę w proszku. Nikt jej nie rozrabiał w wodzie – cała frajda była wtedy, gdy wsypywało się ją prosto do ust. Musowała, szczypała język i zostawiała kolorowe ślady na ustach. A jak uzbierało się więcej, można było pojechać na miasto na frytki. Chipsów jeszcze nie znaliśmy – frytki z budki były prawdziwym rarytasem.

Skupy miały swój klimat. Pamiętam kolejki: dzieci z pojedynczymi butelkami stały obok dorosłych, którzy przywozili całe skrzynki po piwie czy winie. Ktoś podjeżdżał rowerem, a torba na bagażniku brzęczała przy każdym zakręcie. Inny ciągnął wózek, w którym szkło podskakiwało na kocich łbach jakby wiózł skarb. Były też worki po ziemniakach wypchane butelkami. Brzęczały przy każdym kroku. Jak niosło się je we dwóch, miało się wrażenie, że taszczy się prawdziwy majątek. Skup był jak mała giełda: każdy coś przynosił i każdy odchodził z czymś więcej – z pieniędzmi i poczuciem, że nawet pusta butelka ma sens.

Ale obowiązywała zasada: butelka musiała być czysta i cała. Z obtłuczoną można było wrócić z kwitkiem. To była pierwsza lekcja jakości i odpowiedzialności — jeśli chcesz, by coś miało wartość, musisz o to zadbać.

Potem świat się zmienił. Zaczęły się pojawiać plastiki, kartony, jednorazowość. Opakowania nagle stały się bezwartościowe. Zniknęły skupy, a zaczęły rosnąć hałdy śmieci. Plastikowe butelki w rowach, kartony nad jeziorami, folia w lasach. To, co wcześniej było pieniądzem, stało się balastem.

I oto dziś – historia wraca. Od 1 października 2025 r. wchodzi system kaucyjny na butelki PET i puszki. 50 groszy za PET-a czy puszkę, złotówka za szklaną butelkę wielokrotnego użytku. Warunki są jasne: nie wolno zgniatać, trzeba zostawić etykietę i nakrętkę. Automat odrzuci byle co. Brzmi znajomo? To echo dawnych reguł: wartość ma to, co zadbane i kompletne.

System ma swoje światła i cienie. Może będzie mniej śmieci nad Neckiem i w lasach wokół Augustowa. Może zyskamy świadomość, że opakowanie to nie odpad, ale surowiec. Ale pojawi się też nowa codzienność: odkładanie pustych butelek, noszenie ich do sklepów, kłótnie z automatem, który nie przyjmie lekko uszkodzonego egzemplarza. W mniejszych miejscowościach starsi ludzie mogą mieć z tym problem, jeśli punkty skupu nie będą dostępne tak łatwo, jak kiedyś GS-owski skup za rogiem.

A jednak sens pozostaje ten sam: opakowanie odzyskuje wartość. Tak jak kiedyś nosiliśmy worki po ziemniakach pełne butelek i staliśmy w kolejce, żeby kupić oranżadę w proszku czy frytki, tak dziś wkładamy PET-y do automatów. Inny materiał, inne czasy, ale ta sama lekcja: rzeczy, o które się dba, mają znaczenie.

Historia zatoczyła koło. I oby tym razem zatrzymała się w miejscu, gdzie światło odpowiedzialności nie oślepia, ale pokazuje drogę – także tym, którzy wciąż pamiętają brzęk szkła w workach po kartoflach.

Obserwator

2 komentarze do “Historia zatoczyła koło – Augustów kiedyś i dziś”

  1. Lubię to miejsce – nawet trudno powiedzieć za co konkretnie.Dobrze się to czytało. Nieprzegadane, a konkretne – tego szukam. Lubię, gdy autor pisze tak, jakby mówił do jednej konkretnej osoby.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *