Odcinek 11 – Autobus, śmieciarka i wielki garnek kosztów

W redakcji Augustów Pod Lupą panował poranny bałagan. Na stole leżały dokumenty, notatki, dwa kalkulatory i jeden kot.

Redaktor Nieszczelny siedział nad tabelkami i marszczył czoło tak intensywnie, że aż Redoktorka Gosia przestała mieszać cukier w herbacie.

– Co znowu znalazłeś? – zapytała podejrzliwie.

Reredaktor Kamil, który z natury lubi liczby bardziej niż poniedziałki, już pochylał się nad wydrukiem.

– Pokaż.

Kot Lupa siedział pośrodku stołu jak dyrektor finansowy całej operacji. Jednym ruchem ogona zepchnął długopis na podłogę, po czym spojrzał na tabelki.

– Miau.

W języku redakcyjnym oznaczało to mniej więcej:

„czy ktoś tu sprawdzał matematykę?”

Redaktor Nieszczelny poprawił okulary.

– Sprawozdanie finansowe PT Necko.

Kamil gwizdnął cicho.

– No to zaczyna się przygoda.

Gosia natychmiast podniosła rękę jak uczennica na lekcji.

– Ja tylko uprzedzam – powiedziała.

– Jak pojawią się liczby, to ja wychodzę mentalnie z pomieszczenia.

– Spokojnie – uspokoił ją Kamil.

– Będę tłumaczył powoli.

– Nie tłumacz – westchnęła Gosia.

– Ja mam z matematyką relację typu „zobaczmy się nigdy więcej”.

Redaktor Nieszczelny już otwierał usta, żeby coś powiedzieć, ale nagle na chwilę odwrócił wzrok w stronę okna. Jakby ktoś tam stał. Trwało to sekundę. Potem wrócił do dokumentów. Kamil oczywiście tego nie zauważył, Gosia też nie. Ale kot Lupa podniósł głowę. I przez chwilę patrzył w to samo miejsce. Potem zeskoczył ze stołu i wrócił na swoje miejsce, jakby nic się nie wydarzyło.

– No dobrze – powiedział w końcu Redaktor Nieszczelny.

– Zobaczmy, co mówi matematyka.Na stole leżało sprawozdanie finansowe miejskiej spółki Przedsiębiorstwo Transportowe NECKO. Z dokumentu wynika, że w 2024 roku spółka osiągnęła ponad 10 milionów złotych przychodów, przy kosztach wynoszących prawie 9,9 miliona złotych. Na koniec roku został zysk – 118 tysięcy złotych.

Kamil przechylił głowę.

– Czyli zarobili… ale tak trochę symbolicznie.

Gosia wzięła łyk herbaty.

– Czyli mamy dziesięć milionów i sto tysięcy zysku?

– Mniej więcej – powiedział Kamil.

– To ja już nic nie rozumiem – westchnęła Gosia.

– Dziesięć milionów brzmi jak sukces, a sto tysięcy brzmi jak napiwek.

Kot Lupa poruszył ogonem.

Ale prawdziwa historia zaczyna się chwilę później. Bo w dokumentach pojawia się liczba, która w redakcji wywołała ciszę.

Strata z lat ubiegłych przekracza 6,5 miliona złotych.

Kamil spojrzał jeszcze raz na tabelkę.

– To już nie jest drobna pomyłka księgowa.

Gosia odstawiła kubek.

– To jest raczej… spora dziura.

Kot Lupa przeciągnął się powoli.

– No dobrze – mruknął Redaktor Nieszczelny.

– Ale z czego ta dziura powstała? Bo miejska spółka robi kilka rzeczy naraz. Między innymi:

• obsługuje transport odpadów,

• prowadzi komunikację miejską,

• realizuje inne usługi transportowe.

I tu zaczyna się historia, którą w redakcji nazwaliśmy roboczo:

wielkim garnkiem kosztów.

W sprawozdaniu finansowym koszty pokazane są razem – jako jedna pula wydatków. Wśród największych pozycji znajdują się m.in.:

• wynagrodzenia pracowników,

• usługi obce,

• materiały i energia.

Kamil wziął długopis i narysował na kartce dwa koła.

– Tu są autobusy.

– Tu są śmieciarki.

Potem narysował wielkie koło wokół nich.

– A to są koszty wspólne.

Gosia spojrzała na rysunek.

– Czyli taki wielki garnek?

– Dokładnie – powiedział Kamil.

Kot Lupa wskoczył na kartkę i usiadł dokładnie w środku narysowanego koła.

– Czyli garnek – mruknął Nieszczelny – w którym gotują się wszystkie koszty.

Gosia westchnęła.

– I my mamy zgadnąć, czy bardziej pachnie autobusem czy śmieciarką?

Kamil uśmiechnął się.

– Właśnie o to chodzi.

Mrówki

Po godzinie redakcja wyglądała już jak centrum badań kosmicznych. Na stole leżały dokumenty, kartki z rysunkami Kamila i jeden kalkulator, którego Gosia ostrożnie omijała jak niebezpieczne zwierzę.

Kot Lupa tymczasem siedział na drukarce. Patrzył na liczby. Potem na redakcję. Potem znów na liczby.

W pewnym momencie Redaktor Nieszczelny spojrzał przez okno na miasto.

– Wiecie, co mi to przypomina?

– Co? – zapytała Gosia.

– Mrowisko.

Kamil podniósł głowę.

– Mrowisko?

– Tak.

Wystarczy dotknąć jednego patyka w mrowisku……i nagle wszystkie mrówki zaczynają biegać w każdą stronę.

– Czyli? – zapytała Gosia.

– Czyli kiedy zmienia się jedna rzecz w systemie……ludzie zaczynają patrzeć na cały system.Kot Lupa spojrzał na redakcję z miną filozofa.I po chwili położył łapę na kalkulatorze.

Lupa i mikroskop

Bo w tej historii nie chodzi o sensację. Chodzi o coś znacznie prostszego. O jasność liczb.

W systemie gospodarki odpadami obowiązuje prosta zasada:

opłaty mieszkańców powinny pokrywać rzeczywiste koszty funkcjonowania systemu.

Dlatego w redakcji pojawiło się kilka bardzo prostych pytań:

• jaki jest koszt transportu odpadów w spółce,

• jakie są przychody z tej działalności,

• czy koszty komunikacji miejskiej i transportu śmieci są liczone oddzielnie.Gosia spojrzała na wszystkich.

– Czyli tak naprawdę chcemy tylko wiedzieć……ile kosztuje śmieciarka?

– Mniej więcej – powiedział Kamil.

– To dlaczego nie można tego po prostu powiedzieć? – zapytała.

W redakcji zapadła cisza.Kot Lupa przeciągnął się.Redaktor Nieszczelny zamknął dokumenty i powiedział spokojnie:

– Bo matematyka sama w sobie nie jest problemem.Spojrzał jeszcze raz na tabelki.

– Problem zaczyna się wtedy……kiedy liczby są w jednym garnku.Kot Lupa spojrzał na redakcję i mruknął:

– Matematyka nie kłamie.Ale czasem trzeba ją obejrzeć…Lupą pod mikroskopem.Redaktor Nieszczelny wstał od stołu.

– A my właśnie zaczęliśmy patrzeć.I coś mu mówiło……że ta historia dopiero się rozkręca.

Lupa 🐾

Augustów pod Lupą – Felieton z cyklu „Lupą pod mikroskopem”

Augustów, marzec 2026

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *