Augustów poniósł Necko. Lider tabeli pokonany w huku, który słychać było w całym mieście

Bywają takie wieczory, kiedy sport przestaje być tylko wynikiem, tabelą i statystyką. Kiedy zamienia się w wspólne przeżycie, które pamięta się latami. Taki właśnie był poniedziałkowy mecz KS Necko Augustów z GKS Katowice – liderem 1. ligi siatkówki.

Necko wygrało 3:0.
Ale to nie oddaje nawet połowy prawdy.

Hala, która oddychała razem z drużyną

Na trybunach hali przy Konopnickiej zasiadło 299 osób. Oficjalnie. W praktyce – było tam 299 serc bijących jednym rytmem i jeden potężny głos, który niósł się spod dachu, odbijał od stalowych belek i wracał na boisko jak fala.

Od pierwszej piłki było jasne: to nie będzie zwykły mecz. Klubowy kawałek na cześć Necka, rytmiczne klaskanie, okrzyki po każdej udanej akcji – atmosfera była gęsta, elektryczna, niemal fizycznie wyczuwalna. Wielu bywalców hali mówiło później jedno: tak głośno w Augustowie nie było nigdy.

I nie jest to przesada.

Set pierwszy: sygnał, że można wszystko

Pierwsza partia długo toczyła się punkt za punkt. Do stanu 7:7 żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć. Potem Necko przyspieszyło. Kilka świetnych bloków, skuteczne kontry, spokój w rozegraniu – i nagle było 12:8, 14:9, 16:11.

Katowice próbowały odpowiadać, ale każde ich zbliżenie się do wyniku natychmiast było gaszone kolejną akcją Necka i eksplozją radości na trybunach. Set zakończył się wynikiem 25:20. Hala wstała.

Set drugi: już nie niespodzianka, tylko przewaga

Druga partia tylko potwierdziła, że to nie jest jednorazowy zryw. Necko grało konsekwentnie, cierpliwie, bez chaosu. Lider tabeli był spychany do defensywy, zmuszany do trudnych ataków, popełniał błędy.

Wynik rósł: 10:5, 15:8, 17:10. Każdy punkt był witany jak gol w finale mistrzostw świata. 25:20. 2:0. Na ławce Katowic pojawiło się napięcie. Na trybunach – wiara.

Set trzeci: wojna nerwów i próba charakteru

Trzecia partia była wszystkim tym, czym sport bywa najpiękniejszy i najokrutniejszy jednocześnie. Długie wymiany, remisy, minimalne prowadzenia, stracone przewagi.

Katowice doprowadziły do 15:15, potem wyszły na 15:17. Po chwili było 18:18, 20:20, 22:22, 24:24, 26:26.

Hala wstrzymywała oddech.

I wtedy Necko zrobiło to, co robią drużyny dojrzałe: zachowało spokój. Dwie kolejne akcje. 28:26. Koniec.

To był mecz, który wygrała wspólnota

Owszem – MVP został Oleg Krikun. Słusznie.

Owszem – statystyki były po stronie Necka.

Owszem – taktyka, przygotowanie, koncentracja były kluczowe.

Ale prawda jest taka, że tego meczu nie wygrało tylko sześciu zawodników na parkiecie.

Wygrała go hala.
Wygrał go doping.
Wygrała go społeczność, która przyszła nie „pooglądać”, ale nieść.

Bo takich kibiców, jak ma KS Necko Augustów, nie ma żadna drużyna w tej lidze. I w poniedziałek było to widać, słychać i czuć.

Wynik, który zostanie

KS Necko Augustów – GKS Katowice 3:0 (25:20, 25:20, 28:26)
Czas gry: 91 minut
Widzów: 299
MVP: Oleg Krikun

Necko zostało trzecią drużyną w lidze, która w tym sezonie pokonała Katowice.

Ale przede wszystkim – pokazało, że w Augustowie nie gra się tylko w siatkówkę.

W Augustowie gra się razem i całym serduchem.

Autor: Dariusz Kukliński

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *