W redakcji Augustów Pod Lupą panował poranny bałagan. Na stole leżały dokumenty, notatki, dwa kalkulatory i jeden kot.
Redaktor Nieszczelny siedział nad tabelkami i marszczył czoło tak intensywnie, że aż Redoktorka Gosia przestała mieszać cukier w herbacie.
– Co znowu znalazłeś? – zapytała podejrzliwie.
Reredaktor Kamil, który z natury lubi liczby bardziej niż poniedziałki, już pochylał się nad wydrukiem.
– Pokaż.
Kot Lupa siedział pośrodku stołu jak dyrektor finansowy całej operacji. Jednym ruchem ogona zepchnął długopis na podłogę, po czym spojrzał na tabelki.
– Miau.
W języku redakcyjnym oznaczało to mniej więcej:
„czy ktoś tu sprawdzał matematykę?”
Redaktor Nieszczelny poprawił okulary.
– Sprawozdanie finansowe PT Necko.
Kamil gwizdnął cicho.
– No to zaczyna się przygoda.
Gosia natychmiast podniosła rękę jak uczennica na lekcji.
– Ja tylko uprzedzam – powiedziała.
– Jak pojawią się liczby, to ja wychodzę mentalnie z pomieszczenia.
– Spokojnie – uspokoił ją Kamil.
– Będę tłumaczył powoli.
– Nie tłumacz – westchnęła Gosia.
– Ja mam z matematyką relację typu „zobaczmy się nigdy więcej”.
Redaktor Nieszczelny już otwierał usta, żeby coś powiedzieć, ale nagle na chwilę odwrócił wzrok w stronę okna. Jakby ktoś tam stał. Trwało to sekundę. Potem wrócił do dokumentów. Kamil oczywiście tego nie zauważył, Gosia też nie. Ale kot Lupa podniósł głowę. I przez chwilę patrzył w to samo miejsce. Potem zeskoczył ze stołu i wrócił na swoje miejsce, jakby nic się nie wydarzyło.
– No dobrze – powiedział w końcu Redaktor Nieszczelny.
– Zobaczmy, co mówi matematyka.Na stole leżało sprawozdanie finansowe miejskiej spółki Przedsiębiorstwo Transportowe NECKO. Z dokumentu wynika, że w 2024 roku spółka osiągnęła ponad 10 milionów złotych przychodów, przy kosztach wynoszących prawie 9,9 miliona złotych. Na koniec roku został zysk – 118 tysięcy złotych.
Kamil przechylił głowę.
– Czyli zarobili… ale tak trochę symbolicznie.
Gosia wzięła łyk herbaty.
– Czyli mamy dziesięć milionów i sto tysięcy zysku?
– Mniej więcej – powiedział Kamil.
– To ja już nic nie rozumiem – westchnęła Gosia.
– Dziesięć milionów brzmi jak sukces, a sto tysięcy brzmi jak napiwek.
Kot Lupa poruszył ogonem.
Ale prawdziwa historia zaczyna się chwilę później. Bo w dokumentach pojawia się liczba, która w redakcji wywołała ciszę.
Strata z lat ubiegłych przekracza 6,5 miliona złotych.
Kamil spojrzał jeszcze raz na tabelkę.
– To już nie jest drobna pomyłka księgowa.
Gosia odstawiła kubek.
– To jest raczej… spora dziura.
Kot Lupa przeciągnął się powoli.
– No dobrze – mruknął Redaktor Nieszczelny.
– Ale z czego ta dziura powstała? Bo miejska spółka robi kilka rzeczy naraz. Między innymi:
• obsługuje transport odpadów,
• prowadzi komunikację miejską,
• realizuje inne usługi transportowe.
I tu zaczyna się historia, którą w redakcji nazwaliśmy roboczo:
wielkim garnkiem kosztów.
W sprawozdaniu finansowym koszty pokazane są razem – jako jedna pula wydatków. Wśród największych pozycji znajdują się m.in.:
• wynagrodzenia pracowników,
• usługi obce,
• materiały i energia.
Kamil wziął długopis i narysował na kartce dwa koła.
– Tu są autobusy.
– Tu są śmieciarki.
Potem narysował wielkie koło wokół nich.
– A to są koszty wspólne.
Gosia spojrzała na rysunek.
– Czyli taki wielki garnek?
– Dokładnie – powiedział Kamil.
Kot Lupa wskoczył na kartkę i usiadł dokładnie w środku narysowanego koła.
– Czyli garnek – mruknął Nieszczelny – w którym gotują się wszystkie koszty.
Gosia westchnęła.
– I my mamy zgadnąć, czy bardziej pachnie autobusem czy śmieciarką?
Kamil uśmiechnął się.
– Właśnie o to chodzi.
Mrówki
Po godzinie redakcja wyglądała już jak centrum badań kosmicznych. Na stole leżały dokumenty, kartki z rysunkami Kamila i jeden kalkulator, którego Gosia ostrożnie omijała jak niebezpieczne zwierzę.
Kot Lupa tymczasem siedział na drukarce. Patrzył na liczby. Potem na redakcję. Potem znów na liczby.
W pewnym momencie Redaktor Nieszczelny spojrzał przez okno na miasto.
– Wiecie, co mi to przypomina?
– Co? – zapytała Gosia.
– Mrowisko.
Kamil podniósł głowę.
– Mrowisko?
– Tak.
Wystarczy dotknąć jednego patyka w mrowisku……i nagle wszystkie mrówki zaczynają biegać w każdą stronę.
– Czyli? – zapytała Gosia.
– Czyli kiedy zmienia się jedna rzecz w systemie……ludzie zaczynają patrzeć na cały system.Kot Lupa spojrzał na redakcję z miną filozofa.I po chwili położył łapę na kalkulatorze.
Lupa i mikroskop
Bo w tej historii nie chodzi o sensację. Chodzi o coś znacznie prostszego. O jasność liczb.
W systemie gospodarki odpadami obowiązuje prosta zasada:
opłaty mieszkańców powinny pokrywać rzeczywiste koszty funkcjonowania systemu.
Dlatego w redakcji pojawiło się kilka bardzo prostych pytań:
• jaki jest koszt transportu odpadów w spółce,
• jakie są przychody z tej działalności,
• czy koszty komunikacji miejskiej i transportu śmieci są liczone oddzielnie.Gosia spojrzała na wszystkich.
– Czyli tak naprawdę chcemy tylko wiedzieć……ile kosztuje śmieciarka?
– Mniej więcej – powiedział Kamil.
– To dlaczego nie można tego po prostu powiedzieć? – zapytała.
W redakcji zapadła cisza.Kot Lupa przeciągnął się.Redaktor Nieszczelny zamknął dokumenty i powiedział spokojnie:
– Bo matematyka sama w sobie nie jest problemem.Spojrzał jeszcze raz na tabelki.
– Problem zaczyna się wtedy……kiedy liczby są w jednym garnku.Kot Lupa spojrzał na redakcję i mruknął:
– Matematyka nie kłamie.Ale czasem trzeba ją obejrzeć…Lupą pod mikroskopem.Redaktor Nieszczelny wstał od stołu.
– A my właśnie zaczęliśmy patrzeć.I coś mu mówiło……że ta historia dopiero się rozkręca.
Lupa
Augustów pod Lupą – Felieton z cyklu „Lupą pod mikroskopem”
Augustów, marzec 2026


