Zostałem sam w redakcji.
Z klawiaturą, kubkiem po kawie i ciszą, która mówi więcej niż rozmowy. Bo redakcja nie znika bez powodu. Redakcja znika wtedy, gdy trzeba być gdzie indziej.
Zima w Augustowie to nie tylko skrzypiący śnieg i jeziora przykryte lodem. To także miejsca, w których codziennie trzeba wygrać małą walkę o ciepło, zdrowie i pełną miskę. Jednym z takich miejsc jest Schronisko Sonieczkowo.
Byłem tam.
I dlatego wiem, że zimą wszystko kosztuje więcej.
Nie tylko jedzenie.
W zimie jest więcej psów chorych.
Więcej zapaleń płuc, ran, osłabień.
Więcej wizyt u weterynarza, więcej leków, więcej opieki.
Więcej ogrzewania, bo ciepła woda dla zwierząt sama się nie ogrzewa i nie płynie jak rzeka z lodowatych serc tych, którzy pozbywają się swoich zwierząt, gdy robi się trudno.
Zimą rachunki w schronisku rosną szybciej niż temperatura spada.
W Sonieczkowie jest około 380 psów.
I w zimne dni jeden obiad dla wszystkich waży około 350 kilogramów karmy i kosztuje około 1274 zł, licząc najtańszą sensowną karmę.
To jest cena jednego dnia spokoju.
Dnia, w którym wszystkie miski są pełne.
I tylko tyle. Albo aż tyle.
Ale ten obiad to dopiero początek kosztów.
Bo gdy jedni walczą o ciepłe budy i nasycone brzuchy futrzaków,po drugiej stronie muru są tacy, którzy wyrzucają żywe istoty na mróz, jakby były zepsutą rzeczą. Bez spojrzenia wstecz. Bez wstydu.
I naprawdę wygląda to jak walka z wiatrakami.
Każdego dnia ktoś ratuje.
Każdego dnia ktoś porzuca.
Dlatego teraz rozumiem, czemu redakcja jest w terenie. Czemu zagląda do sklepów, rozmawia z przedsiębiorcami, sprawdza, kto pomaga. Bo w Augustowie są ludzie, którzy dokładają swoje ręce, torby, serca. I są tacy, którzy odwracają wzrok.
Ja, jako kot, wiem jedno:
zło nie zawsze krzyczy.
Czasem po prostu zamyka drzwi samochodu i odjeżdża.
A dobro?
Dobro zostaje. Karmi. Ogrzewa. Leczy. Wraca następnego dnia.
380 psów nie napisze felietonu.
Ale kot – tak.
Lupa 🐾
Augustów pod Lupą – Felieton z cyklu „Lupą pod mikroskopem”
Augustów, styczeń 2026


