Byłem na meczu Sparty Augustów. Patrzyłem, jak nasi chłopcy próbują jeszcze podnieść głowy, jak chcą, ale nie mogą. I choć przez moment wydawało się, że coś drgnęło – że może tym razem piłka wreszcie posłucha serca – to znów zabrakło tchu, koncentracji, wiary.
Sparta Augustów – KS Śniadowo 1:2.
Kolejna porażka. Kolejny cios. Kolejny szpadel ziemi pod własny grób. Nie będę owijał w bawełnę – tabela już nawet nie bije na alarm. Tabela pokazuje nekrolog. Cztery punkty po szesnastu meczach. Bilans, który boli jak zęby po cukierkach.
Widać było więcej strzałów, więcej prób, więcej serca. I kiedy padło wyrównanie na 1:1, wszyscy na trybunach wstaliśmy jak jeden człowiek. Przez chwilę znów poczuliśmy, że to jest nasza Sparta – że zaraz pójdzie drugi, że odrodzenie zaczyna się dziś. Ale z każdą kolejną minutą było widać, jak chłopaki opadają z sił. Jak serce bije szybciej niż nogi są w stanie nadążyć. Jak nadzieja powoli topnieje, a Śniadowo wykorzystało tą słabość.
W naszym mieście piłka to nie tylko wynik. To pamięć, emocje, wspólnota. To duma Augustowa, która nie może umrzeć na boisku, nawet jeśli wynik mówi, że wszystko stracone. Może czas zejść na dno, by odbić się mocniej? Może ten nekrolog to jeszcze nie koniec, tylko epilog jednej z wielu rund bólu, po której przyjdzie nowy początek? Póki co – boli. Ale kto kocha, ten nie odwraca wzroku. Kiedy jeszcze tli się ogień. Nie pozwólmy mu zgasnąć.
Autor: Dariusz Kukliński
Tak wyglądał ten dzień, gdy serca biły mocniej niż tabela pozwalała wierzyć.













Fot. Dariusz Kukliński


